Katja Hoyer „Kraj za murem. Życie codzienne w NRD”. Poleca Witold Żylicz

Katja Hoyer „Kraj za murem. Życie codzienne w NRD” – ciekawe spojrzenie na naszych zachodnich sąsiadów.

Tak się zdarzyło, że od końca lat 60-tych dość często bywałem prywatnie w NRD. W związku z tym stałem się obserwatorem tego, co tam się działo. Do dziś mam z tamtych lat paru przyjaciół, których najpierw poznałem dzięki pozarządowej organizacji Aktion Sūhnezeichen a potem przy okazji różnych wypraw kajakowych. Dlatego z dużym zainteresowaniem zabrałem się do czytania książki „Kraj za murem. Życie codzienne w NRD” brytyjsko-niemieckiej historyczki Katji Hoyer. Autorka urodziła się w niewielkim miasteczku Guben nad Nysą Łużycką cztery lata przed upadkiem muru berlińskiego. Studiowała historię na Uniwersytecie w Jenie. Nie mogła mieć więc osobistych doświadczeń z lat 1949-1990, ale spotkała wiele osób, dla których ten okres był jeszcze żywy. Dwanaście lat temu przeniosła się do Londynu, gdzie zrobiła karierę uniwersytecką i dziennikarską.

Zaczynając swój opis historii NRD postanowiła sięgnąć do lat 20-tych XX wieku, wykorzystując najpierw autentyczne życiorysy późniejszych komunistycznych polityków. Sytuacja społeczna w Republice Weimarskiej tuż po Pierwszej Wojnie Światowej z pewnością sprzyjała rozwojowi ruchów robotniczych. Panował chaos. Ludzie byli straumatyzowani, oczekiwali spokoju i zmian na lepsze. Hasła komunistyczne padały na podatny grunt. Wielu młodych ludzi dało się pociągnąć w tym kierunku i zaangażowało się w walkę z nazizmem. Gdy Hitler doszedł do władzy zaczęły się prześladowania działaczy. Nasza Bereza Kartuska to było nic w porównaniu z Buchenwaldem. Ponad dziesięć tysięcy ludzi uciekło z Niemiec do Związku Radzieckiego. Polaków było znacznie mniej. Tuż przed II Wojną Światową emigranci polityczni w Moskwie przeżyli stalinowski wielki terror. Dwie trzecie zginęło. Reszta została mentalnie całkowicie złamana. Sytuacja zmuszała ich do donoszenia na kolegów, a nawet do publicznego poparcia paktu Ribbentrop – Mołotow, w sytuacji, gdy walka z faszyzmem była zawsze na ich sztandarach. Niektórych odpowiednio przeszkoliło KGB. Gdy w 1945 r. Armia Czerwona weszła do Berlina Ulbricht, Honecker, Mielke byli sprawdzeni oraz gotowi do działania. Na początku blisko i bezkrytycznie współpracowali z władzami radzieckim głosząc, że Armia Czerwona wyzwoliła Niemców od nazizmu. Działania tych ludzi stały się z pewnością dla autorki książki kośćcem historii NRD. Drugą stroną tego samego medalu było społeczeństwo.

Pod pewnymi względami pierwsze powojenne lata we Wschodnich Niemczech przypominają opisaną powyżej sytuację w Republice Weimarskiej. Z drugiej strony narzucone przez władze komunistyczne zmiany kraju nie byłyby możliwe bez partycypacji obywateli. Aby przybliżyć czytelnikowi życie codzienne i poglądy typowe dla społeczeństwa autorka uwzględniła w swojej narracji życiorysy oraz autentyczne wypowiedzi wielu zwykłych ludzi takich, jak: nauczyciele, księgowi, robotnicy fabryczni, milicjanci i żołnierze ochrony pogranicza. Tym sposobem ubarwiła swoją narrację. Początkowo zgodnie z imperialną rosyjską tradycją Józef Stalin nie był zainteresowany utworzeniem niemieckiego państwa. Wystarczyło mu, że w kraju rządzili jego zwolennicy, a on mógł bezwzględnie go eksploatować. W 1949 r. alianci zachodni pierwsi utworzyli ze swoich trzech sektorów Niemiecką Republikę Federalną. Postawili na rozwój. Chcieli pozbyć się problemu. W tej sytuacji Stalin nie mógł zrobić czegoś innego, jak utworzyć swoje własne państwo – Niemiecką Republikę Demokratyczną. Zmarł w 1953 r. i od razu zaczęły się w Berlinie duże kłopoty. Robotnicy zbuntowali się i trzeba było ich spacyfikować. Zginęło ponad 50 ludzi (U nas wydarzenia poznańskie miały miejsce dopiero w 1956 r.) Władze komunistyczne NRD dokręciły śrubę. Mimo to granica między oboma niemieckimi państwami nie była szczelna, zwłaszcza w Berlinie. Warunki życia w RFN zaczęły szybko się poprawiać. Dlatego tysiące przydatnych w gospodarce osób przechodziło do sektora zachodniego, a stamtąd jechało do Niemieckiej Republiki Federalnej. Brakowało inżynierów i lekarzy. Gdy 1961 r. liczba uciekinierów sięgnęła 300 000 władze komunistycznego doszły do wniosku, że nie mogą tego dalej tolerować. Postanowiły postawić mur. Berlin Zachodni stał się zamkniętą enklawą. Alianci zostali nawet zmuszeni przez jakiś czas do zaopatrywania miasta drogą powietrzną. W sytuacji dużego niezadowolenia zmęczonego wojną społeczeństwa polityka NRD coraz bardziej koncentrowała się na izolacji od wpływów Zachodu i zwalczania w sumie słabej opozycji, która nie miała oparcia w elicie, bo ta w znacznym stopniu wyemigrowała. Rozbudowywano aparat ucisku. Dość powiedzieć, że w 17-to milionowym kraju liczba funkcjonariuszy STASI była dwa razy większa niż liczebność Gestapo w całej III Rzeszy i krajach podbitych w czasie wojny. W zamian za to rządzący coraz bardziej stawiali na konsumpcję, mając nadzieję, że ludziom to wystarczy. Z czasem całkowicie zniknęło bezrobocie, można było się kształcić, czynsze były bardzo niskie dzięki subwencjom, kobiety mogły pracować, bo było wystarczająco dużo żłobków i przedszkoli. Półki w sklepach zapełniły się, co Polacy natychmiast zauważyli tysiącami jeżdżąc na handel do Berlina. Przeciętni ludzie czuli się bezpieczni i zaczęli być zadowoleni z życia. Równocześnie dzięki nomenklaturze rządzący próbowali stworzyć nową elitę. O starą nikt się nie martwił. Duża jej część wyemigrowała na zachód. O tym, że społeczeństwo w znacznym stopniu popierało system świadczy fakt, że rządząca partia SED miała 2,4 mln członków. Było to w przybliżeniu tyle, ile miała PZPR w znacznie większej Polsce. Ale nieefektywna gospodarka, izolacja kraju i uzależnienie od Związku Radzieckiego, jeśli chodzi o ropę i inne surowce, prowadziły do coraz większych ukrytych napięć. Naprawdę źle zaczęło się dziać w latach 80-tych. ZSRR odmówił dalszego udzielania kredytów i zmniejszył dostawy surowców. Na horyzoncie wyraźnie zarysował się poważny kryzys. Gdy w Moskwie władzę przejął Gorbaczow i zaczął głosić swoją głasnost, kolejni pierwsi sekretarze rządzącej partii SED dochodzili do wniosku, że nie podporządkują się temu kierunkowi i pójdą swoją własną drogą. W tym momencie chodziło im o pełne uznanie międzynarodowe NRD i włączenie kraju do społeczności międzynarodowej. Postawili na współpracę ekonomiczną z RFN, zakładając, że normalizacja stosunków nie spowoduje zmiany systemu politycznego. Znaleźli nawet pod tym względem pewne zrozumienie w Bonn, czemu prawie do końca sprzeciwiało się kierownictwo ZSRR. Pod koniec dziesięciolatki rządzący NRD nie byli już jednak w stanie opanować niezadowolenia społeczeństwa, które wykorzystało rozluźnienie w innych krajach wschodnioeuropejskich i zaczęło masowo uciekać przez Pragę, Budapeszt i Warszawę na Zachód. W 1989 r. nieoczekiwanie w tłum obalił mur berliński. Kierownictwo NRD zgodziło się na włączenie Niemiec Wschodnich do RFN. Wkrótce potem kanclerz Helmut Kohl z powszechnym poparciem wschodnich i zachodnich Niemców oraz za zgodą Michaiła Gorbaczowa doprowadził do formalnego zjednoczenia. Pierwszym etapem tego procesu była w 1990 r. zgoda uczestników konferencji w Moskwie (ZSRR, USA, Wielka Brytania i Francja) na przyszłe granice Niemiec. Wkrótce potem RFN i Rzeczpospolita Plaska podpisały bilateralną umowę dotyczącą uznania granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. W 1991 r. nastąpiła ratyfikacja obu traktatów przez Bundestag, po czym zjednoczone Niemcy zostały formalnie przyjęte do NATO. Armia Czerwona opuściła Niemcy wschodnie dopiero w 1994 r.

Książka została najpierw wydana po angielsku. Potem w innych zachodnich krajach. Stała się tam bestsellerem. Za to spotkała się z ostrą krytyką w Niemczech Zachodnich. W jakiś sposób można to nawet zrozumieć. Z jednej strony zarzucano autorce, że dotarła do byłych komunistów, co w świetle znakomitych wywiadów Teresy Torańskiej nie musi być wadą. Z drugiej strony zwracano uwagę na to, że wielu zwykłych ludzi, których życiorysy opisała, popierało za młodu system polityczny NRD. Były to jednak najczęściej osoby, które z uwagi na swój wiek nie przeżyły wojny oraz w sposób naturalny idealizowały swoją młodość. Autorka starała się również w sposób obiektywny pokazać rozwój sytuacji ekonomicznej i społecznej oraz przybliżyć sposób myślenia ludzi. W podsumowaniu nie kryła krytyki procesu włączania wschodnich landów do RFN. Zmiany zachodziły bowiem bardzo szybko, były bardzo kosztowne, a mieszkańcy nie mieli na nie żadnego wpływu. Ludzie z przerażeniem obserwowali wyprzedaż lub likwidację swoich zakładów pracy. Wielu wykształconych ludzi straciło zatrudnienie i pozostawało na garnuszku państwa. Przybysze z Zachodu traktowali ich z góry. Rezultatem stało się powszechne zniechęcenie i ostry skręt na prawo. Dołączyła sfrustrowana młodzież. Dzisiaj większość obywateli w tym rejonie czuje się ofiarami przemian i tęskni za dawnymi dobrymi czasami. Tę sytuację tłumaczy w pewnym stopniu wspaniały, nominowany do Oscara, polski film „Królik po berlińsku”.

W sumie mam nadzieję, że ta niełatwa, dobrze napisana i świetnie udokumentowana publikacja znajdzie zainteresowanie również i w Polsce, chociażby dlatego, żeby pozbyć się stereotypowego myślenia o NRD, przede wszystkim jako o „Stazilandzie”, oraz móc porównać to, co się równolegle działo po obu stronach Odry. Podobieństw jest bardzo dużo, bo inspiracja szła ze wschodu. Są też oczywiście różnice. Niemniej obserwując to, co się stało z Niemcami Wschodnimi już po zjednoczeniu trudno jest oprzeć się wrażeniu, że rezultat przemian ustrojowych mógł być u nas znacznie gorszy. Z jakichś niedocenianych przez nas powodów Polska odniosła nieprawdopodobny sukces i dopiero w ostatnich latach zaczynają przeważać stare resentymenty, coraz bardziej podsycane przez naszych cynicznych polityków.

 

„Diesseits der Mauer: Eine neue Geschichte der DDR 1949-1990” – ein interessanter Blick auf unsere westlichen Nachbarn.

Zufällig war ich seit Ende der 60er Jahre privat recht häufig in der DDR. So wurde ich zum Beobachter dessen, was dort geschah. Bis heute habe ich einige Freunde aus dieser Zeit, die ich zunächst durch die gemeinnützige Organisation „Aktion Sūhnezeichen” und später bei verschiedenen Kanutouren kennengelernt habe. Deshalb habe ich mich mit großem Interesse an die Lektüre des Buches „Das Land hinter der Mauer. Alltag in der DDR” der britisch-deutschen Historikerin Katja Hoyer gemacht. Die Autorin wurde vier Jahre vor dem Fall der Berliner Mauer in der kleinen Stadt Guben an der Lausitzer Neiße geboren. Sie studierte Geschichte an der Universität Jena. Sie konnte also keine persönlichen Erfahrungen aus den Jahren 1949-1990 sammeln, aber sie traf viele Menschen, für die diese Zeit noch lebendig waren. Vor zwölf Jahren zog sie nach London, wo sie eine Karriere als Wissenschaftlerin und Journalistin machte.

Zu Beginn ihrer Darstellung der Geschichte der DDR beschloss sie, bis in die 1920er Jahre zurückzugehen und zunächst authentische Lebensläufe späterer kommunistischer Politiker heranzuziehen. Die soziale Lage in der Weimarer Republik unmittelbar nach dem Ersten Weltkrieg begünstigte zweifellos die Entwicklung der Arbeiterbewegung. Es herrschte Chaos. Die Menschen waren traumatisiert, sehnten sich nach Ruhe und Veränderungen zum Besseren. Kommunistische Parolen fanden fruchtbaren Boden. Viele junge Menschen ließen sich davon mitreißen und engagierten sich im Kampf gegen den Nationalsozialismus. Als Hitler an die Macht kam, begann die Verfolgung von Aktivisten. Unser Bereza Kartuska war nichts im Vergleich zu Buchenwald. Über zehntausend Menschen flohen aus Deutschland in die Sowjetunion. Polen waren deutlich weniger. Kurz vor dem Zweiten Weltkrieg erlebten die politischen Emigranten in Moskau den großen Terror Stalins. Zwei Drittel von ihnen kamen ums Leben. Der Rest war psychisch völlig gebrochen. Die Situation zwang sie, ihre Kollegen zu denunzieren und sogar den Ribbentrop-Molotow-Pakt öffentlich zu unterstützen, obwohl der Kampf gegen den Faschismus immer ihr Banner gewesen war. Einige wurden vom KGB entsprechend geschult. Als 1945 die Rote Armee in Berlin einmarschierte, waren Ulbricht, Honecker und Mielke geprüft und einsatzbereit. Anfangs arbeiteten sie eng und unkritisch mit den sowjetischen Behörden zusammen und verkündeten, dass die Rote Armee die Deutschen vom Nationalsozialismus befreit habe. Die Handlungen dieser Menschen wurden für die Autorin des Buches sicherlich zum Kernstück der Geschichte der DDR. Die Kehrseite derselben Medaille war die Gesellschaft.

In gewisser Hinsicht ähneln die ersten Nachkriegsjahre in Ostdeutschland der oben beschriebenen Situation in der Weimarer Republik. Andererseits wären die von den kommunistischen Behörden auferlegten Veränderungen im Land ohne die Beteiligung der Bürger nicht möglich gewesen. Um dem Leser das Alltagsleben und die typischen Ansichten der Gesellschaft näher zu bringen, hat die Autorin in ihre Erzählung Lebensläufe und authentische Aussagen vieler gewöhnlicher Menschen wie Lehrer, Buchhalter, Fabrikarbeiter, Volkspolizisten und Grenzschutzsoldaten aufgenommen. Auf diese Weise hat sie ihre Erzählung bereichert. Anfangs war Josef Stalin gemäß der imperialen russischen Tradition nicht an der Gründung eines deutschen Staates interessiert. Es reichte ihm, dass das Land von seinen Anhängern regiert wurde und er es rücksichtslos ausbeuten konnte. 1949 gründeten die Westalliierten als erste aus ihren drei Sektoren die Bundesrepublik Deutschland. Sie setzten auf Entwicklung. Sie wollten das Problem loswerden. In dieser Situation blieb Stalin nichts anderes übrig, als seinen eigenen Staat zu gründen – die Deutsche Demokratische Republik. Er starb 1953, und sofort begannen in Berlin große Probleme. Die Arbeiter rebellierten und mussten befriedet werden. Über 50 Menschen kamen ums Leben (bei uns fanden die Ereignisse in Posen erst 1956 statt). Die kommunistischen Behörden der DDR verschärften die Repressionen.

Trotzdem war die Grenze zwischen den beiden deutschen Staaten nicht dicht, vor allem in Berlin. Die Lebensbedingungen in der BRD verbesserten sich schnell. Deshalb gingen Tausende von Menschen, die für die Wirtschaft nützlich waren, in den westlichen Sektor und von dort aus in die Bundesrepublik Deutschland. Es fehlte an Ingenieuren und Ärzten. Als 1961 die Zahl der Flüchtlinge 300.000 erreichte, kamen die kommunistischen Machthaber zu dem Schluss, dass sie dies nicht länger tolerieren konnten. Sie beschlossen, eine Mauer zu errichten. West-Berlin wurde zu einer geschlossenen Enklave. Die Alliierten waren sogar eine Zeit lang gezwungen, die Stadt auf dem Luftweg zu versorgen. Angesichts der großen Unzufriedenheit der kriegsmüden Bevölkerung konzentrierte sich die Politik der DDR zunehmend auf die Isolierung vom Westen und die Bekämpfung der insgesamt schwachen Opposition, die keine Unterstützung in der Elite hatte, da diese zu einem großen Teil emigriert war. Der Unterdrückungsapparat wurde ausgebaut. Es genügt zu sagen, dass in einem Land mit 17 Millionen Einwohnern die Zahl der STASI-Beamten doppelt so hoch war wie die der Gestapo im gesamten Dritten Reich und in den während des Krieges eroberten Ländern. Im Gegenzug setzten die Regierenden zunehmend auf Konsum, in der Hoffnung, dass dies den Menschen reichen würde.

Mit der Zeit verschwand die Arbeitslosigkeit vollständig, man konnte sich weiterbilden, die Mieten waren dank Subventionen sehr niedrig, Frauen konnten arbeiten, weil es genügend Krippen und Kindergärten gab. Die Regale in den Geschäften füllten sich, was die Polen sofort bemerkten, als sie zu Tausenden zum Einkaufen nach Berlin fuhren. Die Durchschnittsbürger fühlten sich sicher und begannen, mit ihrem Leben zufrieden zu sein. Gleichzeitig versuchten die Regierenden, eine neue Elite zu schaffen. Um die alte kümmerte sich niemand. Ein großer Teil von ihr war in den Westen ausgewandert. Dass die Gesellschaft das System weitgehend unterstützte, zeigt die Tatsache, dass die regierende SED 2,4 Millionen Mitglieder hatte. Das war ungefähr so viel wie die PZPR in dem viel größeren Polen. Aber die unproduktive Wirtschaft, die Isolation des Landes und die Abhängigkeit von der Sowjetunion in Bezug auf Öl und andere Rohstoffe führten zu immer größeren versteckten Spannungen. In den 1980er Jahren begann es wirklich schlecht zu laufen. Die UdSSR verweigerte weitere Kredite und reduzierte die Rohstofflieferungen. Eine schwere Krise zeichnete sich deutlich am Horizont ab. Als Gorbatschow in Moskau die Macht übernahm und seine Glasnost verkündete, kamen die ersten Sekretäre der regierenden SED zu dem Schluss, dass sie sich dieser Richtung nicht unterwerfen und ihren eigenen Weg gehen würden. Zu diesem Zeitpunkt ging es ihnen um die volle internationale Anerkennung der DDR und die Einbindung des Landes in die internationale Gemeinschaft. Sie setzten auf die wirtschaftliche Zusammenarbeit mit der BRD und gingen davon aus, dass die Normalisierung der Beziehungen keine Veränderung des politischen Systems zur Folge haben würde. In dieser Hinsicht fanden sie sogar in Bonn ein gewisses Verständnis, was jedoch von der Führung der UdSSR fast bis zum Schluss abgelehnt wurde. Am Ende des Jahrzehnts waren die Machthaber der DDR jedoch nicht mehr in der Lage, die Unzufriedenheit der Bevölkerung zu kontrollieren, die die Lockerungen in anderen osteuropäischen Ländern nutzte und massenhaft über Prag, Budapest und Warschau in den Westen floh. 1989 stürmte die Menge unerwartet die Berliner Mauer. Die Führung der DDR stimmte der Eingliederung Ostdeutschlands in die BRD zu. Kurz darauf führte Bundeskanzler Helmut Kohl mit der allgemeinen Unterstützung der Ost- und Westdeutschen und mit Zustimmung Michail Gorbatschows die formelle Wiedervereinigung herbei. Der erste Schritt in diesem Prozess war 1990 die Einigung der Teilnehmer der Moskauer Konferenz (UdSSR, USA, Großbritannien und Frankreich) über die künftigen Grenzen Deutschlands. Kurz darauf unterzeichneten die BRD und die Volksrepublik Polen ein bilaterales Abkommen über die Anerkennung der Grenze an der Oder und der Lausitzer Neiße. 1991 wurden beide Verträge vom Bundestag ratifiziert, woraufhin das vereinte Deutschland offiziell in die NATO aufgenommen wurde. Die Rote Armee verließ Ostdeutschland erst 1994.

Das Buch wurde zuerst auf Englisch veröffentlicht. Danach in anderen westlichen Ländern. Dort wurde es zum Bestseller. In Westdeutschland hingegen stieß es auf heftige Kritik. In gewisser Weise ist das sogar verständlich. Einerseits wurde der Autorin vorgeworfen, dass sie ehemalige Kommunisten interviewt hatte, was angesichts der hervorragenden Interviews von Teresa Torańska jedoch kein Nachteil sein muss. Andererseits wurde darauf hingewiesen, dass viele der einfachen Menschen, deren Lebensläufe sie beschrieb, in ihrer Jugend das politische System der DDR unterstützt hatten. Dabei handelte es sich jedoch meist um Menschen, die aufgrund ihres Alters den Krieg nicht erlebt hatten und ihre Jugend ganz natürlich idealisierten. Die Autorin versuchte auch, die wirtschaftliche und soziale Entwicklung objektiv darzustellen und die Denkweise der Menschen näher zu bringen. In ihrer Zusammenfassung machte sie keinen Hehl aus ihrer Kritik am Prozess der Eingliederung der östlichen Bundesländer in die BRD. Die Veränderungen vollzogen sich nämlich sehr schnell, waren sehr kostspielig und die Einwohner hatten keinen Einfluss darauf. Die Menschen beobachteten mit Entsetzen den Verkauf oder die Schließung ihrer Arbeitsplätze. Viele gebildete Menschen verloren ihre Arbeit und waren auf staatliche Unterstützung angewiesen. Die Neuankömmlinge aus dem Westen behandelten sie herablassend. Das Ergebnis war eine allgemeine Entmutigung und ein scharfer Rechtsruck. Dazu kam noch die frustrierte Jugend. Heute fühlen sich die meisten Bürger in dieser Region als Opfer des Wandels und sehnen sich nach den guten alten Zeiten zurück. Diese Situation wird bis zu einem gewissen Grad durch den großartigen, für den Oscar nominierten polnischen Film „Królik po berlińsku” (Kaninchen nach Berliner Art) erklärt.

Insgesamt hoffe ich, dass diese anspruchsvolle, gut geschriebene und hervorragend dokumentierte Publikation auch in Polen auf Interesse stößt, schon allein deshalb, um stereotype Vorstellungen von der DDR, vor allem als „Staziland”, zu überwinden und vergleichen zu können, was parallel auf beiden Seiten der Oder geschah. Es gibt viele Ähnlichkeiten, denn die Inspiration kam aus dem Osten. Natürlich gibt es auch Unterschiede. Wenn man jedoch beobachtet, was mit den Ostdeutschen nach der Wiedervereinigung passiert ist, kann man sich des Eindrucks nicht erwehren, dass das Ergebnis des Systemwandels bei uns viel schlechter hätte ausfallen können. Aus Gründen, die wir unterschätzen, hat Polen einen unglaublichen Erfolg erzielt, und erst in den letzten Jahren beginnen alte Ressentiments wieder zu überwiegen, die von unseren zynischen Politikern immer mehr angeheizt werden.

 

To top