Czy słyszeliście kiedyś o pojęciu „mikrohistoria”? To, jak pisze wikiipedia – praktyka historiograficzna polegająca na historycznym opisie niewielkich przestrzeni terytorialnych i czasowych, oraz silnie akcentująca zainteresowanie problemami życia codziennego, świadomości, przekonań, obyczajów członków społeczności lokalnych. Zagadnienia te są często pomijane przez tradycyjną historiografię zajmującą się głównie wielkimi procesami i wybitnymi jednostkami. Brzmi interesująco, prawda?
Jeżeli chcielibyście sprawdzić w praktyce, jak wygląda praktyka pisania mikrohistorii polecamy – za Magdą Urbańską — zaoczną studentką III roku lingwistyki stosowanej na Uniwersytecie Gdańskim – lekturę książki Carla Ginzburga „Hexensabbat”.
Co mają ze sobą wspólnego czarownice, trędowaci, apostaci, heretycy, Żydzi i muzułmanie?
Na początku pierwszej części książki Ginzburg wprowadza czytelnika w koncepcję „obcego” w skoncentrowanej na chrześcijaństwie średniowiecznej Europie. Ta część przedstawionych badań pomaga zrozumieć wzorce stojące za nienawiścią skierowaną przeciwko konkretnej grupie i mniejszości. Ułatwia ona zaobserwować stereotypy i metody tortur, które są bardzo podobne do niesławnych procesów czarownic. Ginzburg zwraca uwagę, że ogólne nastawienie do Żydów i czarownic było niezaprzeczalnie podobne. Miało to miejsce w XVII wieku, kiedy to wiele „czarownic” skazywanych było na stos za pożeranie dzieci i zabijanie ich w magicznych procedurach. Duże podobieństwo rzuca się w oczy, gdy rozpoznajemy analogię do uprzedzenia wobec Żydów, którzy również byli uważani za porywających chrześcijańskie dzieci w celu wykorzystywania ich krwi. Takie nastawienie pośrednio doprowadziło między innymi do pogromu kieleckiego w 1946 roku. Badanie Ginzburga Ginzburga ilustruje tendencję do szukania wrogów w czasach takich jak wojny, okresy ubóstwa czy epidemii. Jak myślenie magiczne ironicznie wywołało polowania na czarownice…
W drugiej części Ginzburg zagłębia się jeszcze bardziej w świat kultów bogiń i matek, takich jak Diana i Hekate. Tutaj zafascynowało mnie to, jak barwnie opisuje związek tych postaci z naturą i królestwem zwierząt. To znaczące, jak bardzo chrześcijaństwo później walczyło z tymi pogańskimi tradycjami, a także potępiło szamanizm z Syberii i Laponii – było to dla mnie nowością na tak szeroką skalę. Szczególnie interesujący był dla mnie wgląd w mitologię związana z wilkołakami i istotami zmiennokształtnymi. Nie zdradzając zbyt wiele, ta część jest prawdziwą gratką dla każdego, kto interesuje się niesamowitymi historiami i mistycyzmem w europejskim folklorze.
Część trzecia pod pewnymi względami bardzo mnie zaskoczyła i zachwyciła. Ginzburg wnosi globalną perspektywę i pokazuje podobieństwa między czarami w Europie a magicznymi
rytuałami rdzennych Amerykanów. Podany przez niego przykład bajki „Kopciuszek” i jego związek ze starożytnymi rytuałami prowokuje do myślenia i na długo pozostaje w pamięci.
To, co szczególnie doceniam w Ginzburgu, to jego niewzruszony i pełen szacunku sposób podejścia do wrażliwych tematów. W przeciwieństwie do sposobu pisania innych historyków, czytelnik nigdy nie czuje się pouczany ex cathedra. Autor pozostawia czytelnikowi mozliwość samodzielnego połączenia kropek i wyciągnięcia własnych wniosków. Ta stylistyczna powściągliwość sprawiła, że „Sabat czarownic” stał się dla mnie historią jak z życia wziętą i sprawia, że jest to wciągająca lektura, która jest zarówno zabawna, jak i pouczająca jednocześnie. Pozycja obowiązkowa dla moli książkowych interesujących się mrocznymi historiami i, moim zdaniem, w sam raz na Halloween.
Magda Urbańska
Magda Urbańska — zaoczna studentka III roku lingwistyki stosowanej na Uniwersytecie Gdańskim, wcześniej studiowała na Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Zawodowo zajmuje się lokalizacją językową i tłumaczeniami technicznymi. W 2025 roku planuje skupić się na rozwijaniu projektu Poligotka, oferując skrojone na miarę zajęcia z języka angielskiego oraz niemieckiego online. Znajomi twierdzą, że słucha dokładnie takiej muzyki, na jaką wygląda. Kocia mama i orędowniczka inkluzywności językowej. Nie znosi, kiedy jej imię jest przekręcane na Magdalena.
Carlo Ginzburg „Hexensabbat”
Was haben Hexen, Leprakranke, Apostaten, Ketzer, Juden und Muslime gemeinsam?
Zu Beginn des ersten Teils führt Ginzburg die Leser in das Konzept „der Fremden” im christlich-zentrischen Europa des Mittelalters ein. Dieser Teil der Untersuchung trägt dazu bei, die Muster zu verstehen, die hinter dem gegen eine bestimmte Gruppe und Minderheit gerichteten Hass stehen. Es ist zu beobachten, dass die Stereotypen und Foltermethoden den berüchtigten Hexenprozessen sehr ähnlich sind. Ginzburg weist darauf hin, dass die allgemeine Haltung gegenüber Juden und Hexen unbestreitbar ähnlich war. Es war dieser Jahrhundert, der sich dafür einsetzte, viele „Hexen“ auf den Scheiterhaufen zu schicken, weil sie Kinder verschlangen, sie in magischen Prozeduren töteten und ihre Körper als Zutaten für magische Tränke verwendeten. Es klingelt bei uns, wenn wir die Ähnlichkeit mit der Voreingenommenheit gegen Juden erkennen, von denen man glaubte, sie würden christliche Kinder entführen, um ihr Blut zu vergießen; und wir sehen jetzt, dass es, indirekt, unter anderem zum Pogrom von Kielce im Jahr 1946 führte. Ginzburgs
Studie verdeutlicht die Tendenz, in Zeiten der Not nach Feinden zu suchen, insbesondere in Zeiten der Entbehrung und des Leids, wie Kriege, Armut oder Epidemien. Wie magisches Denken ironischerweise Hexenjagden auslöste.
Im zweiten Teil taucht Ginzburg noch tiefer in die Welt der Göttinnenkulte und Mutterfiguren wie Diana und Hekate ein. Hier hat mich fasziniert, wie anschaulich er die Verbindung dieser Figuren zur Natur und zum Tierreich beschreibt. Es ist bezeichnend, wie sehr das Christentum später gegen diese heidnischen Traditionen kämpfte und dabei auch Schamanismus aus Sibirien und Lappland verdammte – etwas, was für mich in solch einer Breite neu war. Besonders spannend fand ich die Einblicke in die Mythologie rund um Werwölfe und Gestaltwandler. Ohne zu viel zu verraten, ist dieser Teil ein wahres Vergnügen für alle, die sich für das Unheimliche und Mystische in der europäischen Folklore begeistern.
Teil drei hat mich in gewisser Weise überrascht und begeistert. Ginzburg bringt hier eine globale Perspektive ein und zeigt Parallelen zwischen der Hexerei in Europa
und den magischen Riten der amerikanischen Ureinwohner auf. Sein Beispiel des Märchens „Aschenputtel“ und dessen Verbindung zu alten Riten regt zum Nachdenken an und bleibt lange im Gedächtnis.
Was ich an Ginzburg besonders schätze, ist seine unaufgeregte und respektvolle Art, diese heiklen Themen zu behandeln. Anders als bei anderen Historikern fühlt man sich hier nie von einem überlegenen, modernen Standpunkt herab belehrt. Der Autor überlässt es dem Leser, die Punkte zu verbinden und seine eigenen Schlussfolgerungen zu ziehen. Diese stilistische Zurückhaltung lässt „Hexensabbat“ für mich lebendig werden und macht es zu einer fesselnden Lektüre, die gleichzeitig unterhaltsam und informativ ist. Ein Muss für düster-interessierte Leseratten, und meiner Meinung nach genau die richtige Lektüre für die Halloween-Zeit.
Magda Urbańska